Sztuka składania życzeń klientom

Sztuka składania życzeń klientom
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Okazji do składania życzeń jest całkiem sporo. W poniższym przykładzie wskazuję na swój osobisty sromotny błąd w tej materii. Jak te życzenia składać, a jak tego nie robić? Czytajcie między wierszami.

Wprowadzenie

Na początku swojej zabawy w bycie freelancerem miałem lokalnego klienta, w którego firmie bywałem chyba częściej niż on sam. Właściwie zdążyłem już się tam na dobre zadomowić, bo współpraca trwała i trwała. Byłem chyba darzony zaufaniem, bo gdy nie było szefa, pracownicy  wpuszczali mnie do jego gabinetu i zostawiali mnie samego, za zamkniętymi drzwiami.

Nasze spotkania przerywane były często sprawami pilnymi. A to pracownicy wpadali z kłopotami, a to Czesiek, kumpel ze szkolnej ławy wpadł na kawę, bo był niedaleko. Towarzyszyłem tym rozmowom, problemom, prowadziłem obserwacje i magazynowałem wnioski.

Życzenia kontra dyplomacja

Nadszedł czas świąteczny, a zlecenia nie udało się zamknąć. Nie dogadaliśmy się, przyszedł przestój. W Wigilię otrzymałem od szefa smsa o treści „Życzenia Zdrowych Wesołych Świąt Bożego Narodzenia oraz Szczęśliwego Nowego Roku składa R.

Odpisać? Odpisać wypada. Tylko teraz tak:

– chłop ukradł mi patent na życzenia dyplomatyczne (bezpieczne),
– klient zwrócił się do mnie trochę bezosobowo (pewnie wyślij do wielu i po kłopocie).

Ze swojej strony wydumałem, że:

– mało to oryginalne,
– tak jakby nie do mnie, tylko na mój numer telefonu (a starczyło do życzeń dopisać „panie Adamie”),
– takie życzenia to ja wysyłałem osobom, o których nie wiedziałem niczego (a my się zdążyliśmy dobrze poznać),
– taka akurat formułka wypisywana na pocztówkach latami zdecydowanie mi się przejadła.

Mam ten defekt, że za wiele analizuję, a życzenia są dla mnie czymś osobistym, ciepłym i bliskim.

Napisałem, więc po swojemu. Wkurzałem się, bo się wahałem i wahałem, trwało to tak długo, że byłem o krok od zrezygnowania.

„Ciepłej, rodzinnej atmosfery w trakcie Świąt…”

Bo przecież przygotowania świąteczne to często same kłótnie, o to kto ma przygotować sałatkę, a kto trzepać dywany, a bogatego gwiazdora nie będę życzyć, bo czym są prezenty w obliczu miłości i rodzinnego ciepła w tak wyjątkowych chwilach?

Dodałem jeszcze „…wielu sukcesów w Nowym Roku Panie R.”, bo wiedziałem, że szykuje ekspansję i ma związaną z tym tremę.

Rzecz jasna nie pamiętam całości życzeń, korzystniej ubrałem to w słowa, ale…

Coś mi do łba strzeliło i dorzuciłem jeszcze „ŻYCZĘ PRAWDZIWYCH PRZYJACIÓŁ, O KTÓRYCH TAK CIĘŻKO„.

Nim pomyślałem, to już wysłałem, żeby znowu nie kreślić. I było już za późno. SPALIŁEM SIĘ ZE WSTYDU. Nie wiem co mną powodowało, najprawdopodobniej coś wyczułem podczas częstych wizyt w firmie, no i stałem się przez moment wylewny.

Co zasygnalizowałem klientowi?

1. Nie masz prawdziwych przyjaciół (ze złymi ludźmi się zadajesz).
2. Nie masz przyjaciół, bo nie jesteś ich godzien.
3. Zadawaj się ze mną, a będziesz mieć przyjaciela (z prawdziwego zdarzenia).

Co gorsze, nadal nie jestem przekonany do wysyłania życzeń sztampowych! Lubię znać choć jedno z pragnień klienta, czy osoby, do której posyłam życzenia i lubię to wpleść nawet w oklepaną treść. Twierdzę, że osoba, do której takie życzenia trafią zobaczy, że słucham tego co mówi i pamiętam o niej bardziej niż tego etykieta wymaga.

Trzeba ważyć słowa

Nie można jednak życzyć komuś kogo się zna bardzo słabo „przepysznej kolacji w gronie rodziny„, jeśli nie jesteśmy pewni, że adresat nie jest na tym świecie sam jak palec, albo woli spędzić Święto z kochanką wymykając się żonie (choć w tym drugim przypadku mam to bardziej gdzieś, bo to potępiam). Nie można też życzyć komuś miłości, bo przecież może być w trakcie rozprawy rozwodowej.

Wyślij do wielu  w moim przekonaniu nie jest grzeczne

Nie znoszę tego jak klienci wysyłają mi wirtualne kartki za pośrednictwem Outlooka, nie smakuje mi to, że widzę do ilu osób takie życzenia popłynęły równocześnie. Czuję się wtedy jednym z wielu. Nikt chyba tego nie lubi. Co to za filozofia? Ciach, poszło i po problemie. A tu każdy lubi czuć się tożsamy, wyróżniony, wyjątkowy. Bez wyjątków.

A jak Wy podchodzicie do spraw związanych ze składaniem życzeń? W jaki sposób to czynicie najczęściej? Jakie okazje traktujecie za warte tego, by takie życzenia posłać? Czy popełniliście jakieś błędy związane z wysyłanymi życzeniami?

About the author