Czy designer to artysta?

Czy designer to artysta?
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

W poniższym artykule staramy się spojrzeć na dany temat z różnych stron, bardzo szeroko, podróżując po rozmaitych dziedzinach, zadając pytania, które mają na celu sprowokować dyskusję, bo… wszyscy jesteście artystami.

Kwestia wykształcenia

Malując na płótnie można tylko żyć nadzieją, że nasze obrazy znajdą nabywców, a nasze nazwisko stanie się światłe. Niewielu osobom z artystycznego kręgu to się uda, tylko garstka z nich znajdzie się w podręcznikach szkolnych, jako przodujący artyści danego pokolenia.

Artyści, ludzie z kierunkowym wykształceniem mają asy w rękawach. Wykształcone umiejętności np. umiejętność rysowania, świetnie mogą przenieść na styl i oryginalność prac użytkowych, jeśli zajęli się grafiką komputerową, i jeśli potrafią sobie w tej dziedzinie poradzić. Grafik komputerowy powinien, ale nie musi i wielu nie potrafi rysować. Nawet bez tej umiejętności jednak zdarza się, że lepiej odnajduje się on w grafice użytkowej niż osoba wykształcona kierunkowo, nastawiona na przemyt zbyt dużej dawki artyzmu.

Chce przez to powiedzieć, że prace malarza są wynikiem jego wyobraźni i wcale nie muszą trafiać do świadomości mas. Prace grafika sporządzane są według wytycznych i mają na celu trafienie w grupę docelową. Więc i osoba uprawiająca sztukę nie musi być predysponowana do robienia grafik odnajdujących się na rynku.

Szkołę malarstwa, rysunku, pewne style i zasady z powodzeniem można jednak przemycać w pracach np. webowych i wtedy można mówić o czerpaniu w nich z dobrych wzorców sztuki.

Dla osoby czującej misję, uprawiającej sztukę, konieczność zarobkowania na grafice użytkowej może być uwłaszczająca jego godności artystycznej, podobnie jak konieczność uciekania się do malowania karykatur na deptaku w okresie letnim.

Nośniki i narzędzia

To właściwy moment, by zacząć zastanawiać się nad tym czy przypadkiem nie zmieniają się nośniki i narzędzia pozwalające wyrażać się twórczo i dostarczać twórczość.

Kiedyś nośnikiem muzyki była płyta winylowa, czy taśma magnetofonowa, dziś płyta kompaktowa. Jak głośne były boje między zwolennikami fotografii tradycyjnej, a fanami wchodzących na rynek lustrzanek cyfrowych?

Dziś mamy cyfrowe pędzle, palety kolorów i obszar roboczy zamiast kawałka papieru, czy płótna. Mamy internet, a więc i mnogość galerii przypominających wirtualne wystawy.

Jeśli chodzi o rysunek, malarstwo, rzeźbiarstwo itp. o ich powstawanie uproszczone do nanoszenia pewnych kształtów, powstają one „z ręki” autora. Designer ma do dyspozycji zestaw narzędzi, figur, które upraszczają proces powstawania jego prac, podobnie jak filtry, akcje, wybujałe pędzle, gradienty, style.

Tradycyjnie? Na cyfrowo? Tradycyjnie

Co ciekawe, my graficy, designerzy, w pracach wstępnych wykorzystujemy tradycyjne narzędzia, kreślimy plany, sporządzamy rysunki, później przenosimy zeskanowane (czy sfotografowane) ich efekty w całości lub części na dyski twarde naszych komputerów i poddajemy dalszej obróbce.

Jeszcze ciekawsze, choć skromne są ostateczne rezultaty, które wieńczą i wypluwają dzieło. Są nimi: plakat, etykieta, folder, okładka, model. Troszkę to wygląda skromnie jak na taki ogrom pracy i zachodu. Tym bardziej, że w sieci istnieją tysiące artworków zasługujących na płótno.

Czyżby plakat nie mieścił się w sztuce?

Spójrzmy na plakaty z okresu PRL’u, zerknijmy na plakaty z okresu walki o przemiany ustroju. Są one nie tylko dawką przekazu, poglądów, informacji, dokumentem naszej historii. Powstały też przy użyciu pewnych technik, ilustracji obrazujących i odwołujących się do uczuć, opowiadających prawdę, pokazujących fałsz, wyrażających tożsamość, poglądy itd.

Przy okazji plakatu warto wspomnieć, że najczęściej staje się on dziełem artystycznym, wchodzi „do kultury”, kiedy dotyczy zjawisk społecznych, kwestii istotnych, historycznych, bolesnych. Ciężko przecież o to, by środowisko „pod apaszkami” zachwycało się kolejnym plakatem z biesiady, czy festiwalu piosenki.

Projektant jako osoba posiadająca talent

Grafik musi mieć wyobraźnię, kreatywny umysł. Musi być osobą przenikliwą, mieć w sobie pokłady wrażliwości i poczucia estetyki. Sama umiejętność obsługi programu tutaj nie wystarczy, jeśli zamierza on tworzyć dzieła, wymykające się daleko poza ramy briefu. Choć i do zwykłej pracy, czysto zarobkowej, ściśle ukierunkowanej już mu tych cech potrzeba.

Strony www, layouty jako grafiki czerpiące ze sztuki

Nie są wzornictwem i nie uznaje się ich za sztukę. Dziełami sztuki nie są, ale czy musi to oznaczać, że nie są wyrazem artystycznym? Patrząc w teczki wielu grafików, agencji, człowiek ma poczucie obcowania z czymś wyższym, z czymś więcej niż chłodna kalkulacja, precyzja. Prace te biją blaskiem artystycznego szlifu i tak jak w przypadku sztuki tak i tu stanowią pojedyncze, jednostkowe i nietuzinkowe egzemplarze.

Niemniej jednak webowe projekty graficzne traktowane są podobnie jak muzyczny sampling. Z tą jednak różnicą, że producenci muzyczni używają próbek będących wytworem innych artystów.

Webdesign sporządzany jest wedle wytycznych. Te też wytyczne mogą na dobre uwiązać chęci artystycznego wyrazu. Co jednak w przypadku, gdy w umowie znajdzie się zapis:

„Zleceniobiorca ma pełną swobodę odnośnie kształtu wykonywania prac”?

Czy to już wystarczy, byśmy byli artystami od layoutów?

Malarz też ma wytyczne

Kiedy malujący artysta udaje się we wskazane miejsce by namalować portret Pierwszej Damy za przyzwoitą sumkę, kiedy przychodzi mu malować osoby światłe, dzięki czemu nie tylko zaczyna zarabiać większe pieniądze, ale i zdobywa rozgłos, też niewiele ma on już wspólnego z kopanym przez los artystą nędzarzem. I jak się można spodziewać maluje z tego lepszego profilu, w wyznaczonym do tego celu krajobrazie, tak jak mu nakazano, co najwyżej piękniej, niż to się ma w rzeczywistości.

Szum wokół artysty robi się po przychylnych recenzjach krytyków

Tak jest w przypadku sztuki. Design dostaje po tyłku, bo takim recenzjom fachowców nie podlega. Choć digital art ma swoje konkursy, jury, nagrody, to jednak nie urasta to do rangi sztuki tradycyjnej, podobnie jest przecież z komiksem.

Być może jest to działka jeszcze zbyt młoda, by posiadać szeroko znane światu  ( i przeciętnemu Kowalskiemu) autorytety w tej dziedzinie, brakuje też uwagi i okoliczności, aby design faktycznie mógł być cool, wypłynąć w mediach i zrobić furorę jak nowa odmiana muzyczna.

Kanony wzornictwa

Wspomnijmy wzornictwo ludowe, zdobienia charakterystyczne dla regionów. Przecież traktowane są jako dziedzictwo kultury, mówi się o sztuce ludowej.

Do współczesnego wzornictwa podchodzi się jednak z dystansem. Powodów można doszukiwać się w tym, że ciężko jest wejść dziś do kanonów, gdyż za dużą rolę odgrywają  sprawy czysto rynkowe, marketingowa manipulacja, przeszczepianie zachodnich wzorców, papka. Dzisiaj wszystko nakierowane jest na rynek, sprzedaż, nie powstaje samoistnie i nie jest wolne tak jak wspomniane wzornictwo ukształtowane obyczajami, wierzeniami, normami społecznymi.

Designerzy produktowi…

W jednym z poprzednich artykułów zachwycaliście się designem Mac’a, a nietuzinkowość wyglądu ciepło przyjętych produktów jest wynikiem pracy i wysiłku twórczego, wyobraźni i inspiracji. Bez nich pomysłu by nie było. A to, że coś przeznaczone jest do sprzedaży, produkowane jest seryjnie, zrobiło rynkową furorę, nie jest już  tak istotne. Projektant ma dzięki temu godne życie, znane nazwisko. Takie mamy czasy.

Co więcej, designerzy często czują się i mają prawo się czuć artystami. Podobnie jak kreatorzy mody, mistrzowie kuchni, czy projektanci spektakularnych ogrodów.

Znaczenie materialne i wyższe

Dzieło artystyczne dojrzewa z wiekiem. Istnieje szansa, że wraz z upływem lat jego wartość będzie wzrastać. Jest więc, choć ryzykowną, to zawsze lokatą kapitału.

Design za to, czy to w formie współczesnego wzornictwa, czy w przypadku artworków, layoutów stron internetowych dość szybko traci swoją wartość.

Schematy

Przywykliśmy do tego, że dzieło artystyczne nie spełnia funkcji użytkowych. Inaczej obraz robiłby za oryginalny stolik pod piwo, pokrywę na sejf, czy kwietnik. Zrozumiałe.

Przywykliśmy do tego, że dzieło artystyczne musi być jednostkowe. A dziś (często) ma ono swoją formę, swój wzór, reszta jest już robotą maszyn i rąk robotniczych, wierną i precyzyjną kopią, podobnie jak reprodukcja, czyli dzieło pocieszenia.

Podsumowanie. (Deserek)

Zdaję sobie sprawę z tego, że wielu z nas jest samoukami. Być może dlatego, (albo przez skromność) nie jesteśmy świadomi tego, że uprawiamy sztukę, krążymy wokoło sztuki m.in. sztuki internetu, sztuki użytkowej i wzornictwa.

Mało tego, co zrobić ze stolarzem, zwanym rzemieślnikiem, jeśli nie tworzy on schematycznych krzeseł, czyli nie odtwarza, tylko tworzy indywidualne ich wzory? Czy musi być zwany odtwórcą, a nie może zostać utytułowany artystą? Przez co? Tylko dlatego, że tworzy siedzenie pod pupę, zwane dalej krzesłem? Dlatego, że wytwarza coś co zostało już wcześniej nazwane?

About the author