Katalogowanie plików zleceń

Katalogowanie plików zleceń
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Każdy kto projektuje ma na dysku twardym foldery dedykowane zleceniom. Jak jest z tym u mnie? O tym poniżej. Chciałbym też dowiedzieć się, jak Wy katalogujecie na hdd pliki związane z realizacjami?

W katalogu „Zlecenia” chomikują u mnie katalogi z nazwami firm „Firma A”, „Firma B”, „Firma C” itd. (nim więcej przecież tym lepiej). W każdym z tych katalogów znajdują się następujące foldery.

1. Pliki od klientów

W tym katalogu przesiadują sobie wszystkie materiały jakie otrzymuję od klienta. Siedzą one w katalogach: Brief & Poprawki, Logo & Fonty, Przykładowe druki, Zdjęcia firmowe, Zdjęcia produktowe, Materiały tekstowe, Ulubione strony klienta (screeny), Dokumenty.

 

Przywykłem do tego, że w tym katalogu właśnie umieszczam dokumenty takie jak umowa, wycena, rozpiska etapów prac i czasu ich realizacji itp.

Po zakończeniu prac (jeśli mam taki kaprys) staram się też dodać plik tekstowy, w którym sporządzam notkę z przebiegu realizacji zlecenia, czas jaki poświęciłem na przygotowanie grafiki. Staram się także wynotować błędy jakie popełniłem w kontakcie z klientem itp.

2. Inspiracje

Tutaj wrzucam efekty mojej pracy detektywistycznej, efekty wywiadu branżowego w postaci zrzutów ekranowych najkorzystniej prezentujących się stron internetowych z danej branży (moje typy). Wszystko to po to by wyciągnąć wnioski na temat tego, co jest charakterystyczne dla branży, od kolorów, po zawartość witryn. Zdarza się też, że uda mi się podpatrzeć jakieś ciekawe rozwiązania pod względem funkcjonalności. A ponad wszystko patrząc na screen shoty zastanawiam się jak zrobić coś lepszego od tego co na nich widzę.

W folderze tym zdarza mi się też umieszczać jakieś pliki tekstowe, których zawartość stanowią wyniki moich obserwacji, wnioski.

3. Zasoby

 

Czasem cieszę się bardzo, że istnieje w każdym katalogu z nazwą firmy. Szczególnie wtedy, gdy w projekcie wykorzystałem kształty, pędzle, ikonki, specyficzne fonty, dużo zakupionych zdjęć. Kupuję zdjęcia w różnych serwisach to umożliwiających. W projektach często używam próbek, fotosów ze znakiem wodnym. Tworzę wtedy plik .txt, w którym wpisuję nazwę serwisu, numerki (robiące za nazwy plików), albo jakieś bardziej sensowne nazwy plików (jeśli takie błogosławieństwo te zdjęcia posiadają).

4. Projekty konkurentów

„Projekty konkurentów” to bardzo ciekawy (i przeklęty) katalog. Umieszczam w nim bardzo cenne dla mnie pliki. Pracując na zlecenie agencji mam świadomość tego, że powszechną praktyką stosowaną przez zleceniodawców jest zlecanie tych samych prac równolegle najmniej dwóm projektantom. Czasem mam o tym niby nie wiedzieć, czasem mi się coś sugeruje, a czasem mówi o tym wprost. W każdym razie w ten oto katalog pakuję wszystko to co uda mi się wydębić (wszystkie przecieki) odnośnie postępu, efektu  i kształtu prac osób konkurujących ze mną.

5. Portfolio

To folder dwuznaczny. Po pierwsze umieszczam w nim informacje na temat firm startujących do przetargu wraz z wybranymi pracami.

Zdarzało się też tak, że moje zadania skupiały się wyłącznie na prowadzeniu projektu, czy znalezieniu odpowiednich osób, które dane zadanie wykonają. W tym więc katalogu umieszczałem projekty nadesłane przez osoby aspirujące do realizacji zlecenia.

Pół biedy było, jeśli miałem wybrać grafika. W folderze Portfolio miałem foldery Maciek X, Zosia K itd., a tam rzecz jasna ich projekty, namiary. Gorzej było, jeśli miałem wybrać programistę. Wtedy najpierw przeglądałem strony, które kodowali, robiłem zrzuty ekranów, sporządzałem notatki z oględzin, zbierałem opinie o słowności, terminowości itd. W każdym razie było trudniej.

6. Pliki źródłowe

Niczego nie trzeba chyba dodawać. No chyba, że poprawki są tak rozległe, że przeobrażają się praktycznie w nowy projekt. Wtedy tworzę dodatkowy katalog, którego nigdy nie potrafię nazwać, bo jedyne co mi do głowy przychodzi to przekleństwa.

7. Pliki poglądowe

Tu ukrywają się wszystkie pliki (podglądy) .png i .jpg, które wysyłam do oceny i zatwierdzenia klientowi. I że się tak wyrażę tutaj…zawsze jest tego dużo…bardzo dużo…o wiele za dużo…niestety.

Podsumowanie

Tak katalogowane pliki towarzyszące realizacjom zleceń pomagają mi się w miarę sprawnie odnaleźć, jeśli przyjdzie mi czegoś szukać.

Rzecz jasna na tym jeszcze nie koniec. Poza tym tworzę jeszcze kopie i tutaj też normalny nie jestem, bo lądują one nie tylko na drugim dysku twardym, ale i na „penku” i jeszcze (tak na wszelki wypadek) na płycie.

Czy to koniec? Nie! W ruchu jest przecież jeszcze notes, notatnik, notatnik w telefonie, segregatory z drukami i dokumentami. Kupa, dosłownie kupa papierów.

About the author