Projekt do druku chce zrobić seppuku

Projekt do druku chce zrobić seppuku
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Pisałem ostatnio o czymś takim jak ulotki firmowe z perspektywy odbiorcy. Dziś chciałem podzielić się kilkoma punktami na temat tego, co zawsze denerwowało mnie przy okazji projektowania druków, z naciskiem na naciski ze strony klienta.

1. Klient i wybieranie darmowych zdjęć

Nigdy nie byłem za tym. Nawet przy projektach webowych, a co to dopiero przy projektach na potrzeby druku. Żeby była jasność, czasem uda się uchwycić jakieś porządne i jednocześnie darmowe foto. Jednak poszukiwania te pochłaniają o wiele więcej czasu, do tego wypada 10 razy sprawdzić warunki licencji.

2. Klient sam wybiera płatne zdjęcia

Oczekiwałem na nie zawsze ze spoconymi i splecionymi dłońmi. Zupełnie jakbym oczekiwał na wyniki wyborów prezydenckich (w momencie gdybym kandydował), lub na wyniki losowania Lotto (gdybym grywał).

Dlaczego? Często otrzymywałem fotosy nijak trzymające się przesłania, nie przyciągające wzroku, karkołomne, albo tak wyspecjalizowane, że ciężko z ich identyfikacją u mas. A przecież ulotki są po to by dotrzeć do jak najszerszego grona potencjalnych klientów.

3. Klient dostarcza logo – konieczność wektoryzacji

Parę razy mi się to zdarzyło i nie było mi wtedy do śmiechu. Dlaczego? Miałem pecha, patrząc na jakiegoś .jpg musiałem wykoślawiać dziwacznie litery, bądź odkrywać fakt, że rzecz nie powstała na bazie fonta, a została posklejana z prostokątów, kwadracików, trójkącików, niechlujnie. Jakby tego było mało na to wszystko narzucone było kilka efektów: obrys, wypukłość, cień. Miałem do dyspozycji RGB, zamieniałem to wszystko na CMYK, a potem dostawałem po głowie, że to inaczej wygląda kolorystycznie niż na innych projektach, które wcześniej były drukowane.

Chyba nie muszę wspominać o tym, jak ciężko było przekonać klienta o tym, że czynność będzie wymagała dodatkowej opłaty?

4. Klient poleca wypełnić każdą wolną przestrzeń

Kolejna bolączka. Jak już klient miał zapłacić za druk, to każdy fragmencik papieru musiał mieć zapaćkany do cna. Jak byłem przyduszony to paćkałem i jednocześnie zmuszony byłem myśleć nad tym, jak teraz rezultaty tego zapaćkania odratować? Jak sprawić by projekt nie był kupą? Musiałem stosować takie tricki, które na pierwszy rzut oka nie będą dostrzeżone przez klienta.

5. Klient wywraca projekt do góry nogami

Osz… Normalnie zmora. A4 w pionie? W pionie, w pionie! A kiedy pion się znudzi przejdziemy w parter, prawda? To takie katalogowe i nietuzinkowe. Zrobi się w poziomie i zagospodaruje się wolną przestrzeń po brzegach, to trzeba wrócić do pionu tyle tylko, że nie do poprzedniej wersji projektu, a może i do poprzedniej, ale uzupełnionej o elementy z wersji poziomej. I tak można sobie jeździć i obracać…

6. Klient bombarduje scanami historii firmy

Dla klientów bardzo ważnymi są uwiecznione firmowe wątki historyczne i należy to uszanować. Pół biedy, jeśli firma liczy sobie zaledwie 5 wiosen. Co, gdy powstała w latach siedemdziesiątych i klient dostarczy skany wycinków prasowych, wzmianek branżowych, czy zdjęcia załogi pracującej na hali produkcyjnej? Pożółkłe, poszarzałe, beżowe, załamane, zagniecione, podarte, poplamione. Wiem, że są to sentymentalne brylanty, rozumiem to. Tyle tylko, że klienci upierający się na wplatanie tego typu okazów  nie potrafią pojąć, że to zabawa pracochłonna, a co za tym idzie kosztowna. Te całe rekonstrukcje, odrestaurowywanie. Zagwarantowanie im spójności graficznej z nowoczesnością projektu to stawanie na rzęsach, jeśli nie w głowie nam prowizorka. No chyba, że przygotowujemy projekt w stylu retro, którego tematyką jest powrót do przeszłości. Wtedy mamy w dłoniach prawdziwą bombę.

Podsumowanie

Za największą bolączkę projektowania druków uznaję prace dodatkowe takie jak zamiana obrazków z logo na grafiki wektorowe, czy dawanie drugiej młodości wiekowym materiałom firmowym. Dlaczego? Dlatego, że w większości przypadków nie to było przedmiotem zlecenia i ani ja nie spodziewałem się tychże schodów, ani klient nie spodziewał się, że przez te kwiatki przyjdzie mu za projekt więcej zapłacić.

A jakie są Wasze doświadczenia? Największe problemy z jakimi się spotkaliście? Najbardziej zabawne sytuacje związane z projektowaniem do druku?

About the author