Projektant i podsycanie entuzjazmu

Projektant i podsycanie entuzjazmu
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Są ludzie, którzy wykonują swoją pracę wyłącznie po to, żeby zarabiać. Takie głosy padają także z ust niektórych znajomych po fachu. Jest to chyba kwestią nastawienia. Myślą oni, „zrobię swoje, wypłatę dostanę i zamienię ją na produkty, usługi, rozwój”. Jeśli to starcza im za motywację to kto wie czy nie są w lepszym położeniu od tych, którzy potrzebują dodatkowej stymulacji, rozmaitych bodźców, dawek  raz mniejszych a innym razem wręcz końskich.

Przypomniałem sobie ostatnio 2 sytuacje, które mnie silnie umotywowały, w chwilach „nieczucia” i wyjałowienia, w chwilach, w których nie  wystarczy do tego obraz statyczny.

Sfilmowane kulisy

Pierwszą dodającą mi zastrzyku inspiracji sytuacją są filmiki, które fotografowie, graficy, programiści nagrywają przy okazji powstawania pewnych prac. (Zupełnie jak kulisy powstawania filmu, które potrafią być ciekawsze niż sam film).

Dla przykładu, ktoś pokazuje jak powstawała sesja fotograficzna na potrzeby okładki nowej płyty. Ktoś nagrał video tutorial, który pokazuje jak wykonać coś krok po kroku, po którego obejrzeniu człowiek aż pali się do pracy.

W tych filmikach nie do końca musi chodzić o osiągnięte efekty końcowe, ale o element zaskoczenia, o werwę autorów, pomysł. O to, żeby widzieć chęci i zobaczyć sens w tym, że ktoś widzi sens. Poza zapisem wizualnym i ruchem, mamy też przyjemność słuchać głosu. To potężny stymulator. Jeśli serce zaczyna nam się cieszyć a umysł przejaśniać to znaczy, że właśnie zaczął nam się udzielać entuzjazm autora nagrania audio-wizualnego.

Znalezienie takich obrazków do prostych nie należy, bo nie wszystkie nadają się na każdą okoliczność i nie wszystkie mają magiczną moc oczarowywania, lecz i tak zdarza się to częściej niż stara jak świat i zapomniana możliwość opisana poniżej.

Osobiste wizytacje w firmach

Każdy z nas był kiedyś dzieckiem. Nauczyciele łączyli nas w pary i prowadzali nas w różne miejsca pracy, żeby pokazać nam jak pracują ludzie, jak coś powstaje itp.

Ostatnio miałem taką nieocenioną szansę (jeszcze raz pobyć dzieckiem). Los sprawił, że musiałem złożyć wizytę w pewnej firmie zajmującej się projektowaniem. Miałem przyjemność przeprowadzenia rozmowy z szefem tej firmy, miałem też przyjemność zawitać w dziale graficznym.

Mimo tego, że zaobserwowałem wewnętrzny konflikt na linii pracodawca graficy (to, że szef otwarcie przy mnie gadał na grafików to mnie nie zdziwiło, ale to, że graficy otwarcie smarowali przy mnie po szefie pierwszy raz mnie na oczy widząc już tak). Taka atmosfera nie zmieniła jednak faktu, że graficy dali mi bardzo dużo wewnętrznej energii, z przejęciem i pasją opowiadając o swojej pracy, pokazując mi projekty i wymądrzając się. Nawet się trochę pośmiałem, bo tak nakręconych gości jeszcze na oczy nie widziałem. Zachowywali się jakby grafika była wszystkim, jakby od niej zależał świat i na niej się kończył. Nie wiem, skąd się wzięła tak olbrzymia wylewność zasiadających przy komputerach panów i to akurat przy mnie, ale niezwykle przyjemnie było dla mnie słuchanie słów buzujących od zapału, ten zapał aż od ziemi człowieka odrywał a facetom aż ślina pieniła się w kącikach ust, gadali jeden przez drugiego, jak przekupy.

W każdym razie to było bardzo piękne doświadczenie, żeby to przeciągnąć wypytywałem o co mogłem i gdyby nie świadomość konfliktu (który był pewnie spowodowany kiepskimi zarobkami, pogonią i jak sądzę brakiem zainteresowania pracą grafików, bo dla czegoś byli tacy wylewni) aż chciałbym się w tej firmie zadomowić.

Dopiero w drodze powrotnej do domu dotarło do mnie, że doświadczyłem dzieciństwa, niestrudzenia, że miałem możliwość obserwowania czym jest kipiąca chęć, prawdziwa pasja a panowie wcale najmłodsi nie byli.

Przy okazji tego, zrozumiałem, że przez lata uciekło ze mnie wiele entuzjazmu i  że bezcennym by było mieć możliwość wchodzenia do firm chociaż raz w miesiącu. Możliwość obserwowania, prowadzenia rozmów z ludźmi, którzy z miłością wykonują swoją pracę i z chęcią o niej opowiadają. Bezcenne.

Dlaczego? Dlatego, że to jest pozytywnie zaraźliwe.

About the author