5 rzeczy, które zniszczą Ci projekt grafiki www

5 rzeczy, które zniszczą Ci projekt grafiki www
0 votes, 0.00 avg. rating (0% score)

Klient Ci się wzburzył, byś w topie strony użył autorskich jego zdjęć? Nie ważne, czy masz chęć. Małpką trzasnął rzecz, płaci i wymaga. Oto prawda naga. Czasem etat grafika, to ****, nie posada.

1. Logo. Dziwadło, bez szans na rewitalizację

Bohomazy. Toporne kloce. Wysokie znaki graficzne. Całość ujęta w wybrzuszony prostokąt. Fonty co dawno wyszły z obiegu. Wychodzimy od logo. Logo nam dostarczono. Logo to pierwszy element na jaki zerknie wizytator strony. Logo to ścieżka powrotu do strony głównej serwisu. Logo to herb. Nie leży:( Narzuca stylistykę projektowanego layoutu. Koliduje ze świeżością, nowoczesnością i pojęciem współczesnego profesjonalizmu.

2. Niewdzięczna kolorystyka firmy

Śniade, bure, szare. Blade, wyblakłe i nijakie. Chcecie czegoś z autopsji? Proszę bardzo! Jak połączyć żółć wściekłą z tłem w kolorze świńskiego ryja? Zachwianiu tu ulega prawidło o uzyskaniu odpowiedniego kontrastu. Narzucona zostaje mdłość, lub kompletne przejaskrawienie.

3. Rozpierducha charakterystycznie zaprojektowanego układu

Np. formularz logowania. Zgodnie z wytycznymi miał być zlokalizowany w prawej części nagłówka strony i miał być poziomy. Poszczególne elementy zawartości zostały skrupulatnie rozłożone na obszarze roboczym. Projekt jest spójny, czytelny i świetnie przemyślany. Zaakceptowany (chwilowo) przez klienta. Chwilowo, gdyż zechciał nagle pól logowania w prawej kolumnie strony, skutkiem czego zlokalizować je trzeba w pionie. A i być może inny element zawartości trzeba wtedy przenieść w zupełnie inne, trącające absurdem miejsce. A to już nakręca mechanizm burzący zamysł.

4. Kiepskiej jakości zdjęcia produktowe dostarczone przez klienta

Typowa bolączka w przypadku małych i średnich firm/klientów. Bez względu na to jak pięknych stocków nie zakupisz i nie zmącisz w topie strony, bez względu na to z jaką przykładnością i na jakich patentach zapanujesz nad cechami projektu. Bez względu na to jak fikuśne nie będą poszczególne rubryki, beleki nagłówkowe, przyciski nawigacyjne, to one, te fotosy produktów zaniżą noty efektu końcowego. Wywołają rażące dysproporcje pomiędzy wysokiej jakości grafiką, a wizualizacją graficzną oferty firmy.

5. Partactwo web dewelopera

Bezcześci projekt grafika. Po to powstał graficzny projekt źródłowy strony internetowej, aby stanowił podgląd na takie aspekty jak: odstępy ikonek od tekstowych pól nagłówkowych, odstępy między kolejnymi liniami tekstu, wielkość użytych w projekcie czcionek i ich typ, wybrany dlatego gdyż pasuje do stylistyki projektu. Światło, odstępy między blokami tekstu, marginesy. To wszystko i wiele więcej jest na projekcie graficznym, który jest kompasem dla klienta i mapą dla prac programisty.

Podsumowanie

Choć zwykło się mawiać, że w portfolio wypada umieszczać wszystkie projekty, gdyż nigdy nie wiadomo co spodoba się potencjalnym klientom, nie obserwuję by topowi projektanci stosowali się do tych zaleceń. Choć przyznają, że w ich teczkach także znajduje się masa projektów, których się wstydzą.

Zgodzić należy się z obiema praktykami. Faktycznie momentami aż dziw bierze jaką furorę spośród naszych realizacji potrafią zrobić prace przez nas samych uznane za buble. Liczy się klient, jego gust, bo dzięki niemu jest chleb. Nawet jeśli się nie zna, a jego gust to bezguście. Nawet jeśli my się znamy i zupełnie inne z naszych prac uznajemy za perełki.

W przypadku opcji drugiej, pewnie nie raz zastanawialiście się, w jaki u licha sposób czołowi projektanci mają w swym folio tylko równiutkie prace? Z powyższego podsumowania wynika odpowiedź. Przesiewają, umieszczając w portfolio projekty „u wzlotu formy”, te przy realizacji, których mieli wolną rękę, przy realizacji, których zdano się na ich umiejętności. Tym także sposobem przymykają pyski wszechobecnym krytykantom, którzy rozdziawiają pyski, kierują przytyki i tworzą czarny marketing. Tym, którzy przy okazji wylewania pomyj nie zwykli przyjmować do wiadomości, czy brać poprawki na to, że buble mogły się pojawić w wyniku nacisku samego klienta.

Pierwsza wiec opcja nie jest asekuracyjna. Ciekawy jestem, jak Wy podchodzicie do tej sprawy? Czy Ty, umieszczasz  w portfolio wszystkie projekty, czy tylko Twoim zdaniem najlepsze?

About the author